Home » A co, jeśli stare adresy Bitcoin zostały naruszone: jakie ryzyko dla blockchain i ceny BTC?

A co, jeśli stare adresy Bitcoin zostały naruszone: jakie ryzyko dla blockchain i ceny BTC?

by Michael

Nagłe ożywienie bardzo starych adresów Bitcoin rodzi istotne pytania. Jeśli te portfele rzeczywiście zostały naruszone, jaki wpływ może to mieć na blockchain, zaufanie użytkowników… i cenę BTC? Analiza kilku scenariuszy.

Przeniesienie 80 000 bitcoinów wywołuje burzę w sieci

4 lipca br. 8 adresów Bitcoin, które pozostawały nieaktywne przez ponad 14 lat, zostało nagle reaktywowanych, przenosząc łącznie 80 000 BTC, czyli ponad 8,6 mld dolarów.

Każda transakcja, o dokładnej wartości 10 000 BTC, była poprzedzona mikrotransakcjami zawierającymi wiadomości zintegrowane za pomocą opkodu OP_RETURN, które wydawały się pochodzić od notariuszy z Salomon Brothers. Wiadomości te informowały, że dostęp do portfeli został przejęty przez osobę trzecią i zachęcały prawowitych właścicieli do potwierdzenia posiadania portfeli za pomocą podpisu kryptograficznego przed 5 października 2025 r.

Pomimo lawiny często dziwacznych teorii, obecnie najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że bank inwestycyjny Salomon Brothers, który zainicjował te transakcje, został upoważniony przez klienta do zidentyfikowania i zbadania niektórych BTC, które pozostawały nieaktywne od ponad dziesięciu lat.

Te 8 adresów nie jest zresztą jedynymi, których to dotyczy: wiele starych adresów otrzymało takie same wiadomości. Jeden z posiadaczy, właściciel 80 000 BTC, potraktował te ostrzeżenia poważnie i przeniósł swoje środki do innych, bezpieczniejszych portfeli. W ciągu kilku następnych dni całe 80 000 BTC zostało zdeponowane na platformie Galaxy Digital, a ostatecznie sprzedane za łączną kwotę 9,4 mld dolarów.

Chociaż na tym etapie nie ma dowodów na to, że portfel został faktycznie zhakowany, sprawa ta ponownie zwraca uwagę na delikatną kwestię: potencjalną podatność na ataki pierwszych portfeli Bitcoin, w tym tych, które rzekomo należą do Satoshi Nakamoto i zawierają prawie 1 125 000 BTC, czyli 132 miliardy dolarów.

Czy można przejąć kontrolę nad portfelem Bitcoin innej osoby?

Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia różnych scenariuszy, należy zrozumieć, w jaki sposób tworzone są portfele Bitcoin.

Seedphrase, czyli ciąg 12 lub 24 słów, które należy zapisać, aby odzyskać bitcoiny w przypadku utraty portfela, jest w rzeczywistości uproszczonym przedstawieniem klucza prywatnego. Każdy portfel jest zabezpieczony tymi kluczami prywatnymi, losową sekwencją 256 bitów (0 i 1) używaną do podpisywania transakcji.

Schemat tworzenia adresów na podstawie klucza prywatnego

Przy 2²⁵⁶ możliwych kombinacjach, czyli około 115 792 miliardach miliardów miliardów miliardów miliardów, matematycznie niemal niemożliwe jest odgadnięcie klucza metodą brute force.

Jednakże, jeśli generowanie tego klucza opiera się na niskiej entropii, tj. wadliwym generatorze losowym lub przewidywalnych wartościach, osoba atakująca może przeanalizować tę słabość, drastycznie zmniejszyć liczbę możliwych kombinacji i sprawić, że klucz stanie się przewidywalny lub powtarzalny.

W takim przypadku atakujący mogą skanować miliardy słabych kluczy wygenerowanych przez podatne na ataki oprogramowanie w nadziei, że znajdą już używany klucz i uzyskają dostęp do środków z odpowiedniego portfela.

Co może się stać, jeśli kilka nieaktywnych portfeli Bitcoin zostanie przejętych?

Jeśli złośliwi aktorzy przejmą kontrolę nad jednym lub kilkoma starymi adresami Bitcoin, można przewidzieć trzy główne scenariusze. Każdy z nich miałby bardzo różne konsekwencje dla Bitcoin, zarówno pod względem technicznym, ekonomicznym, jak i psychologicznym.

Niezależnie od rozważanego scenariusza, wielu ekspertów podkreśla odporność systemu wymyślonego przez Satoshi Nakamoto. Ale czy ta odporność jest rzeczywista, czy też jest to fantazja podtrzymywana przez utopijnych maksymalistów Bitcoin?

Scenariusz 1: Masowa i natychmiastowa sprzedaż skompromitowanych BTC

W pierwszym scenariuszu posiadacze lub osoby atakujące decydują się na natychmiastową likwidację odzyskanych BTC. Byłby to prawdopodobnie najgorszy scenariusz dla Bitcoina w perspektywie krótkoterminowej.

W zależności od kwoty skradzionej lub odblokowanej, jeśli pochodzi ona z utraconego portfela, taka sprzedaż wywarłaby niezwykle silną presję spadkową na rynek, powodując gwałtowny spadek ceny BTC.

Reakcja rynków byłaby natychmiastowa: paniczna wyprzedaż, łańcuchowa likwidacja pozycji lewarowanych, wycofanie się inwestorów instytucjonalnych i ogromna utrata zaufania wśród inwestorów indywidualnych. Nawet jeśli część tych transakcji zostałaby zrealizowana za pośrednictwem platform OTC (aby uniknąć bezpośredniego wpływu na publiczne księgi zamówień), efekt psychologiczny pozostałby katastrofalny.

Niemniej jednak w takim scenariuszu prawdopodobne jest, że wydarzenie to zostanie odebrane jako bezpośredni atak na sieć Bitcoin i jej ekosystem. W związku z tym każdy podmiot, który przejmie te środki, niezależnie od tego, czy będzie to likwidator, platforma wymiany, most lub dostawca usług, może zdecydować się na zablokowanie aktywów, aby uniknąć współudziału w oszustwie.

Jak pokazała grupa Lazarus podczas włamania do platformy Bybit, w przypadku kradzieży kryptowalut najbezpieczniejszą strategią jest szybka konwersja na BTC. Jednak w tym konkretnym przypadku, jeśli skradziono same BTC, co można z nimi zrobić? Likwidacja takich kwot bez ujawnienia swojej tożsamości wydaje się niemożliwa.

Nawet korzystając z platform zdecentralizowanych, przeszkoda pozostaje poważna: protokoły te mogłyby szybko stracić płynność niezbędną do absorpcji operacji.

Zakładając, że tak się stanie i że atakujący zdoła zlikwidować swoje BTC, atak tej skali mógłby spowodować spadek ceny bitcoina o 20–50% w ciągu kilku dni.

Z technicznego punktu widzenia taki spadek nie miałby bezpośredniego wpływu na konsensus łańcucha bloków Bitcoin, który opiera się na dowodzie pracy (Proof-of-Work). Jednak z ekonomicznego punktu widzenia nagły spadek ceny zmniejszyłby rentowność wydobycia, zmuszając niektórych górników do wyłączenia swoich maszyn.

Spowodowałoby to spadek hashrate’u, osłabiając odporność sieci na ataki 51%, w proporcji zazwyczaj skorelowanej ze spadkiem ceny.

Jaskrawy precedens miał miejsce podczas zakazu wydobywania w Chinach: w ciągu zaledwie kilku tygodni cena BTC i hashrate spadły o 50%. Powrót hashrate do poprzedniego poziomu zajęło prawie 6 miesięcy.

Przy obecnym poziomie około 900 EH/s spadek hashrate o 50% spowodowałby jego spadek do poziomu z listopada 2023 r., czyli około 450 EH/s, poziomu, przy którym już teraz jest mało prawdopodobne, aby atak 51% umożliwił podwójne wydatkowanie BTC.

Scenariusz 2: Zniszczenie skradzionych BTC, dobrowolne spalenie

Drugi scenariusz zakłada dobrowolne zniszczenie środków, zwane również „spaleniem”: skompromitowane BTC zostałyby wysłane na adres, z którego nie ma możliwości odzyskania środków, np. „1BitcoinEaterAddressDontSendf59kuE”, co uniemożliwiłoby dostęp do bitcoinów na zawsze.

Adresy te są technicznie ważne dla sieci, ale nie mają przypisanych kluczy prywatnych, co sprawia, że można je wykorzystać do odbioru środków, ale nigdy do ich wydatkowania, ponieważ żaden przypisany klucz prywatny nie może podpisać transakcji.

Chociaż tego typu działania są niezwykle rzadkie, nie są one niespotykane w historii Bitcoina. Ale dlaczego ktoś miałby celowo zniszczyć taką sumę?

Może to być gest ideologiczny, mający na celu wysłanie silnego sygnału: odmowa wzbogacenia się, potępienie koncentracji bogactwa lub chęć zwiększenia rzadkości BTC.

W tym scenariuszu osoba, która przejęła środki, działałaby jako „dobry samarytanin”, woląc zniszczyć BTC niż je wykorzystać lub ryzykować zakłócenie sieci poprzez ich sprzedaż.

A gdyby znalezione portfele należały do samego Satoshi Nakamoto, spalenie tych środków mogłoby zostać zinterpretowane jako silny symboliczny gest, sposób na dokończenie swojego dzieła, zachowując na zawsze swoją anonimowość, neutralność i dziedzictwo Bitcoina.

Gest ten miałby niewątpliwie ograniczony wpływ na cenę w perspektywie krótkoterminowej, ale wywołałby prawdziwy szok emocjonalny w społeczności. Ponownie rozgrzałby dyskusje na temat bezpieczeństwa starych kluczy i niemal świętego statusu historycznych portfeli.

W dłuższej perspektywie takie spalenie mogłoby nawet przyczynić się do wzrostu wartości, wzmacniając postrzegany niedobór bitcoinów.

Scenariusz 3: Stopniowe i dyskretne wykorzystanie BTC

Trzeci scenariusz ma miejsce w przypadku, gdy BTC trafiają w ręce pragmatycznego gracza: stopniowe, dyskretne i rozłożone w czasie wykorzystanie.

W takim przypadku posiadacz mógłby wykorzystać środki do finansowania działalności osobistej lub zawodowej, przekazania darowizn lub regularnej sprzedaży niewielkich ilości.

Takie podejście pozwoliłoby zmaksymalizować zyski, unikając jednocześnie wywołania paniki lub zwrócenia uwagi na przepływ środków. Dzienne wolumeny obrotu bitcoinami są obecnie na tyle wysokie, że sieć może przyjąć kilka tysięcy BTC bez powodowania większych zakłóceń. Taki scenariusz nie różniłby się zbytnio od klasycznego przypadku dobrowolnej reaktywacji, jak w przypadku 80 000 BTC przeniesionych na początku tego miesiąca: stary adres pojawia się ponownie bez wyraźnych oznak naruszenia bezpieczeństwa. Takie zachowanie zaobserwowano zresztą u kilku dawnych znaczących posiadaczy, którzy na przestrzeni lat reaktywowali swoje stare portfele, nie wywierając znaczącego wpływu na rynek.

Related Posts

Leave a Comment